WIG20 znów schował się do kanału
Po wzrostowych sesjach wczoraj w Ameryce i dziś w Azji można być optymistą przed dzisiejszą sesją w Europie. Dla GPW problemem pozostaje przebicie górnego pułapu kanału horyzontalnego. Całą wczorajszą sesję WIG20 spędził pod kreską, dostosowując się do ogólnego klimatu inwestycyjnego w Europie. Zresztą poniedziałkowe wybicie z bocznego kanału i ustanowienie nowych rekordów obecnej hossy było dodatkowym czynnikiem prowokującym inwestorów do realizacji zysków. Ze spółek WIG20 najsilniej spadał PKO BP na wieść o planowanej sprzedaży pakietu akcji przez Skarb Państwa, liderem wzrostów był za to CEZ, któremu HSBC podwyższył rekomendację do „neutralnie” z „niedoważaj”. Dane makro nie wpłynęły w żaden sposób na notowania, za to obniżenie ratingu kredytowego Grecji i Portugalii o jeden stopień przez S&P na pewno nie poprawiło nastrojów byków.
Dziś znów zaczęliśmy dzień od danych z Japonii – tym razem poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej w lutym, które nie odbiegały od oczekiwań, Nikkei jednak urósł o około 2% i odrabia straty spowodowane trzęsieniem. Na istotne dane inwestorzy będą musieli poczekać do popołudnia, kiedy w USA opublikowany zostanie raport ADP będący prognostykiem przed piątkowymi payrollsami – analitycy prognozują lekkie zmniejszenie ilości nowych miejsc pracy, jednak jeśli odczyt pokryje się z przewidywaniami, nie powinien on mieć wpływu na notowania giełdowe, gdyż inwestorzy będą oczekiwać kolejnych wieści z zapalnych punktów globu.
WIG20 znajduje się obecnie na górnym ograniczeniu kanału horyzontalnego. Wczorajszy spadek odbył się w towarzystwie większego obrotu niż poniedziałkowy wzrost, jednak był on na tyle niewielki, że ledwie osiągnął połowę korpusu poniedziałkowej niewielkiej świecy. Niewielka rozpiętość ruchu – ledwie 20 punktów – może wskazywać na chwilowe niezdecydowanie rynku, które może sprzyjać przebudowie portfeli. GPW ma wciąż wiele do odrobienia po przebywaniu długi czas w kanale horyzontalnym, stąd można przypuszczać, że może się zachowywać relatywnie silniej na tle pozostałych giełd, jednak odrabianiu strat musi sprzyjać także dobry klimat gospodarczy, a o ten może być trudno, gdyż zaczyna o sobie przypominać kryzys zadłużenia w Strefie Euro.
Dziś rano jen był notowany do euro na 10-miesięcznych szczytach po 106,70 i po 82,90 do dolara. Złoty lekko umacnia się do euro i dolara, które kosztowały dziś rano odpowiednio 3,989 i 2,832. Złoto, srebro i ropa utrzymują się od kilku dni na mniej więcej tym samym poziomie, oczekując na doniesienia z Libii.
Marcin Bielicki
Makler Papierów Wartościowych
Dyrektor Domu Maklerskiego FIO
