Złoto
Po wzrostowych sesjach wczoraj w Ameryce i dziś w Azji można być optymistą przed dzisiejszą sesją w Europie. Dla GPW problemem pozostaje przebicie górnego pułapu kanału horyzontalnego. Całą wczorajszą sesję WIG20 spędził pod kreską, dostosowując się do ogólnego klimatu inwestycyjnego w Europie. Zresztą poniedziałkowe wybicie z bocznego kanału i ustanowienie nowych rekordów obecnej hossy było dodatkowym czynnikiem prowokującym inwestorów do realizacji zysków.
Próba wybicia z wielomiesięcznego kanału znów zakończyła się fiaskiem i WIG20 wrócił do poziomu 2760 pkt. - dziś czeka go walka o utrzymanie tego poziomu. Nasz indeks spadał dość umiarkowanie i wypadł nieźle na tle indeksów zachodnich giełd – wciąż aktualny jest efekt niedowartościowania naszej giełdy wobec giełd zagranicznych. Najlepiej zakończył dzień turecki ISE100, który wzrósł o 1,1%, zaś najsłabszy był RTS spadający o 3,08% – ponad 1% gorzej niż następny w kolejności FTSE250.
Choć dziś danych makro będzie pod dostatkiem to rynek prawdopodobnie wstrzyma się z większym ruchem do czasu ogłoszenia danych na temat kondycji amerykańskiego rynku pracy. Pierwsze pół godziny wczorajszej sesji zapowiadały atak byków na styczniowy szczyt, jednak na poziomie 2760 pkt. wyczerpały się ich siły do dalszego pchania indeksów w górę, zwłaszcza że indeksy w Europie też nie wykazywały ochoty do zwyżki mimo udanej aukcji portugalskich bonów i wzrostu cen obligacji irlandzkich i oczekiwały na raport ADP ze Stanów, jako że po naszej stronie Atlantyku w kalendarium danych ziało pustką.
Po wczorajszej sesji, na której przy niewielkim obrocie z uwzględnieniem technicznej zmiany sposobu jego liczenia doszło do znaczniejszego wzrostu WIG20, można zadać sobie pytanie, czy styczeń wynagrodzi nam grudniową nudę.
Po wczorajszym dniu, który charakteryzował się obrotem nieco mniej mizernym od dotychczasowego, dziś GPW „ma szansę” wrócić do jego świątecznego poziomu. Podczas gdy we wtorek WIG20 był czerwoną latarnią wśród głównych europejskich indeksów, tak w środę zyskał miano najsilniejszego. Oba wyniki w kontekście atmosfery międzyświątecznej nie mają jednak większego znaczenia, może oprócz tego, że indeks oddalił się bardziej od poziomów wsparcia, jednak od ponad 3 tygodni pozostaje w wąskim kanale o szerokości 60 punktów.
Dziś inwestorzy na GPW będą mieli kolejną szansę pokonania oporu listopadowych szczytów. Pogoda na rynkach mniej więcej taka jak za oknem co oznacza, że za wcześnie jeszcze na odtrąbienie sukcesu rajdu Świętego Mikołaja.
