Realizacja zysków

Próba wybicia z wielomiesięcznego kanału znów zakończyła się fiaskiem i WIG20 wrócił do poziomu 2760 pkt. - dziś czeka go walka o utrzymanie tego poziomu. Nasz indeks spadał dość umiarkowanie i wypadł nieźle na tle indeksów zachodnich giełd – wciąż aktualny jest efekt niedowartościowania naszej giełdy wobec giełd zagranicznych. Najlepiej zakończył dzień turecki ISE100, który wzrósł o 1,1%, zaś najsłabszy był RTS spadający o 3,08% – ponad 1% gorzej niż następny w kolejności FTSE250. Na ujemne otwarcie w Europie wpływ miały słabe dane makro z Azji, zaś te, które poznaliśmy w trakcie sesji, nie przyczyniły się do poprawy klimatu, na pogorszenie którego dodatkowo wpłynęły obniżenie ratingu Hiszpanii, gorszy bilans handlu zagranicznego USA i większa od spodziewanej liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Na GPW indeks ciągnął w dół przede wszystkim KGHM dyskontujący dalszy spadek cen miedzi, silnie spadał również Lotos.

Dziś w kalendarium danych poznaliśmy już dane z Chin, które z wyjątkiem sprzedaży detalicznej były powyżej oczekiwań, co jednak nie pobudziło giełd do wzrostów – spadki dodatkowo pogłębiło trzęsienie ziemi w Japonii, które przyczyniło się do spadku Nikkei o 1,72%. Na istotne dane podczas sesji europejskiej będziemy musieli poczekać do popołudnia, kiedy opublikowane zostaną wyniki sprzedaży detalicznej w USA i wstępne dane na temat indeksu Uniwersytetu Michigan. Na zachowanie giełd wciąż ma wpływ sytuacja w Libii, do której dołożył się wczorajszy negatywny odczyt ilości zasiłków dla bezrobotnych w Stanach. Do pogorszenia klimatu może przyczynić się także przebicie wsparcia przez S&P i DJIA odpowiednio na poziomie 1300 i 12000 pkt., co może doprowadzić do psychologicznego pogłębienia się przeceny.

WIG20 znalazł się ponownie poniżej linii trendu wzrostowego wyznaczonego przez lipcowo-sierpniowe dołki, formując świeczkę z długim górnym cieniem oznaczającym przewagę podaży. Spadek odbył się przy przeciętnym obrocie, dlatego pod tym względem nie ma powodów do paniki - indeks znajduje się nad 15-dniową EMA, która jest najbliższym wsparciem na poziomie 2740 pkt. Wobec braku wielu danych makro rynki będą polegały na informacjach z Libii, zaś ceny ropy, które nie chcą spadać, świadczą o stałym niepokoju inwestorów odnośnie do rozstrzygnięcia konfliktu.

Dolar dziś rano osłabił się nieco do euro, które kosztowało 1,38 dolara. Po wczorajszym znacznym osłabieniu się złotówki do dolara dziś po początkowym umocnieniu trwa kontynuacja przeceny. Złoto i srebro na fali umacniającego się do wczoraj dolara spadły nieco od ostatnich szczytów i utrzymują się na poziomie odpowiednio 1415 i 35 dolarów. Ropa od rana tanieje i jest notowana na poziomie 114 dolarów, zaś miedź ponad 9100 dolarów.

Marcin Bielicki
Makler Papierów Wartościowych
Dyrektor Domu Maklerskiego FIO

Podobne wpisy

  • Choć wczoraj bodźców do ruchu indeksów było pod dostatkiem, WIG20 poruszał się w zakresie zbliżonym do poniedziałkowego – czy dziś kolejna porcja danych wyrwie go z letargu? Wczorajsza sesja odbyła się na nieco większym obrocie, który jednak z trudem można zaliczyć jedynie do dolnej warstwy stanów średnich.

  • Po wzrostowych sesjach wczoraj w Ameryce i dziś w Azji można być optymistą przed dzisiejszą sesją w Europie. Dla GPW problemem pozostaje przebicie górnego pułapu kanału horyzontalnego. Całą wczorajszą sesję WIG20 spędził pod kreską, dostosowując się do ogólnego klimatu inwestycyjnego w Europie. Zresztą poniedziałkowe wybicie z bocznego kanału i ustanowienie nowych rekordów obecnej hossy było dodatkowym czynnikiem prowokującym inwestorów do realizacji zysków.

  • Dziś po wczorajszych spadkach w Europie rynki azjatyckie nie obierają wyraźnego kierunku – ropa spada z powodu niepokojów o osłabienie popytu ze strony Japonii, jen od kilku dni nie reaguje na wydarzenia, zaś euro spada wobec uaktywnienia się problemów związanych z kryzysem zadłużenia.

  • Po wczorajszym wybuchu optymizmu, kiedy WIG20 zbliżył się znacznie do oporu na 2800 pkt. niewykluczone, że dziś inwestorzy będą chcieli zrealizować zyski. W czwartek nasz indeks największych spółek wzrósł o 2% i był słabszy tylko od tureckiego ISE100. Widać wyraźnie, że niedawna słabość GPW teraz przekłada się na jej relatywną siłę wynikającą z niedowartościowania w stosunku do pozostałych giełd, które od listopada „uciekły” o nawet kilkanaście procent w górę.

  • Giełdy wczoraj spadały w rytmie doniesień z Libii i cen ropy – dziś po udanej sesji w Azji są szanse na otwarcie na plusach. Podczas wczorajszej sesji WIG20 ustanowił nowy intradayowy rekord obecnej hossy na poziomie 2820 pkt., jednak powolne słabnięcie europejskich parkietów na skutek rosnących cen ropy i niepokojów w Libii udzieliło się także GPW i ostatecznie indeks zakończył dzień na poziomie 2788 pkt. Wobec braku jakichkolwiek istotnych danych makro rynek żył doniesieniami z Libii, gdzie Kadafi walczył o utrzymanie punktu przeładunku ropy w Cyrcie.

  • Po wczorajszym kolejnym nieudanym ataku na poziom 2800 pkt. dziś szanse na jego pokonanie są słabe w kontekście danych z Azji i ciągłych niepokojów w Libii. Wczoraj byki nie podjęły próby pokonania wtorkowego intradayowego szczytu i ograniczyły się jedynie do otwarcia WIG20 na poziomie 2800 pkt., po którym indeks poruszał się w dość szerokim zakresie, by minimum ustanowić na fiksingu, spadając o 0,52% przy obrocie na poziomie 700 mln złotych. Indeks tym razem podążał za globalnymi trendami, a te wyznaczały niepokoje w Libii i rosnące ceny ropy.

  • Po wczorajszym dniu, który charakteryzował się obrotem nieco mniej mizernym od dotychczasowego, dziś GPW „ma szansę” wrócić do jego świątecznego poziomu. Podczas gdy we wtorek WIG20 był czerwoną latarnią wśród głównych europejskich indeksów, tak w środę zyskał miano najsilniejszego. Oba wyniki w kontekście atmosfery międzyświątecznej nie mają jednak większego znaczenia, może oprócz tego, że indeks oddalił się bardziej od poziomów wsparcia, jednak od ponad 3 tygodni pozostaje w wąskim kanale o szerokości 60 punktów.

  • WIG20 w ubiegłym tygodniu podszedł pod poziom styczniowych szczytów na poziomie 2800 pkt. - dziś o wzrosty może być trudniej ze względu na drożejącą ropę i eskalację konfliktu w Libii. Tak jak pisałem tydzień temu natłok ubiegłotygodniowych informacji dawał szansę na ukierunkowanie naszego indeksu największych spółek i faktycznie w dwóch ostatnich sesjach tygodnia podszedł on pod opór styczniowych szczytów.

  • Dziś będziemy prawdopodobnie świadkiem kolejnego dnia na rodzimym parkiecie, w którym kurs będzie krążył wokół zamknięcia ostatniej sesji, choć ceny surowców i rapoty ze spółek mogą wpłynąć na końcowy rezultat.

  • Szanse na efekt stycznia po wczorajszej sesji trochę zmalały, gdy indeks powrócił do kanału kreślonego od 7 grudnia – można powiedzieć, że było to odreagowanie poniedziałkowych wzrostów niezwiązane z sytuacją na innych parkietach, gdzie żaden kolor nie przeważał.